| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| =|= wycena nieruchomo¶ci warszawa =|= nowoczesne stacje transformatorowe =|= |
| ekonomia / pieni±dze |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . |
| Autor | Wiadomo¶ć |
| Imię Nazwisko
|
Posted: 12 Cze 2009 17:23:02 Użytkownik "H5N1" [...] Czyli ilo¶ć pieniędzy powinna stale być proporcjonalna do
warto¶ci dóbr na rynku? Co za nieszczę¶cie! Nie byłoby mierzonego w złotówkach wzrostu gospodarczego. Politycy nie mieliby się czym przechwalać. O ile dobrze rozumiem polityków, to oni przechwalaj± się indeksami ilo¶ci (np. zmianami PKB w cenach stałych), na które w zasadzie podaż pieni±dza nie ma wpływu. BTW zadanie jest niewykonalne z definicji gdyż nie
istnieje co¶ takiego jak "ogólna ilo¶ć dóbr". Ale istnieje co¶ takiego jak "zmiana ogólnej ilosci dóbr" czyli w. w. indeks ilo¶ci. Podobnie, nie ma czego¶ takiego jak "ogólny poziom cen" ale miernik zmiany tegoż istnieje, pod nazw± indeksu cen. Pozdrawiam |
| H5N1
|
Posted: 14 Cze 2009 11:09:33 Dnia Fri, 12 Jun 2009 22:12:46 +0200, Anatol raczył(a) był(a) napisać: Dnia Thu, 11 Jun 2009 19:11:54 +0200, Anatol raczył(a) był(a) napisać:
A więc chodzi o bieżące utrzymanie równowagi w warunkach dużej zmienności rynkowej podaży pieniądza i dóbr. Czyli ilość pieniędzy powinna stale być proporcjonalna do wartości dóbr na rynku? Ilość pieniądza na rynku a nie pieniądza w ogóle. Gotówka zakumulowana w materacu lub rezerwach obowiązkowych banków nie bierze udziału w kształtowaniu bieżącego popytu (także poprzez kreację obiegu bezgotówkowego) - dlatego w warunkach wycofania w taki sposób dużej ilości pieniądza z rynku dodruk wydaje się całkiem logiczny, pod warunkiem zdecydowanej akcji ściągania takiego nadwyżkowego pieniądza po odwróceniu trendu. Po pierwsze primo nie zgadzam się z tezami. Raczej mało ludzi trzyma gotówkę w materacu. Raczej jest ona trzymana na kontach w bankach, a to stanowi podstawę do udzielania kredytów. Tak samo jak rezerwy obowiązkowe. Zwiększone oszczędności przekładają się na inwestycje, więc wszystko pozostaje "w gospodarce". A gdyby było inaczej, to wyobraźmy sobie jak to działa: 1. Ludzie z jakiegoś powodu, np bojąc się o przyszłość zwiększają oszczędności. 2. Bank centralny dostrzega to zjawisko i zwiększa podaż pieniądza. 3. Ceny rosną, siła nabywcza zgromadzonych oszczędności spada. A teraz w drugą stronę: 1. Ludzie zaczynają wydawać oszczędności. 2. Bank zdejmuje nadwyżkę gotówki z rynku. 3. Kiedy ludzie wydali już oszczędności ceny spadają. Mamy więc do czynienia z maszynką do zabierania ludziom pieniędzy. Nieładne. BTW zadanie jest niewykonalne z definicji gdyż nie istnieje coś takiego
jak "ogólna ilość dóbr". Dlatego wybór właściwej polityki pieniężnej banków centralnych nie jest prostym zadaniem. Tiaa, a jak jeszcze muszą uwzględnić potrzeby "lobbystów"... :) |
| J.F.
|
Posted: 14 Cze 2009 15:01:08 O ile dobrze rozumiem polityków, to oni przechwalaj± się
indeksami ilo¶ci (np. zmianami PKB w cenach stałych), na które w zasadzie podaż pieni±dza nie ma wpływu. I tak i nie. Owszem - czesto dzialanie biznesu nie ma zwiazku z pieniadzem. Z drugiej zas strony - np pare lat temu u nas panstwo dosc skutecznie czyscilo rynek z pieniadza, przez co podnosilo rynkowe oprocentowanie, przez co biznesmeni mieli utrudnione inwestowanie. I zamiast rozwijac sie produkcja, to rosla biurokracja. J. |
| meta
|
Posted: 26 PaĽ 2009 17:26:49 To już chyba było tutaj albo w okolicach, ale teraz jako¶ tego nie widać, to linkuję: http://chlebus.eco.pl/ECOSOC/pieniadz.htm Do¶ć tam dużo o pieni±dzu współczesnym i przyszłym. |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . |