| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| =|= wycena nieruchomości warszawa =|= nowoczesne stacje transformatorowe =|= |
| ekonomia / Wladcy pieniadza (bylo: kreacja pieniadza) |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Michał Gancarski
|
Posted: 27 Lis 2009 09:18:26 [...] Dlaczego uważasz, że pośrednictwo i reklama nie są produktywne?
[...] Nie produkują kiełbasy :) Co więcej, zyski w tych branżach nie mają nic wspólnego z wysiłkiem potrzebnym do wyprodukowania tej kiełbasy. Nie zamierzam twierdzić, że dystrybucja (transport) i informacja[*] są zbędne. Ale zyski osiągane w pośrednictwie i w reklamie mogą być wielokrotnie większe niż koszt produkcji kiełbasy i tu chyba coś jest nie tak. Być może nie, być może tak właśnie ma być. Spójrz na to w przeciwnym kierunku - zyski z produkcji bywają marginalne ponieważ żyjemy w gospodarce niesamowicie wydajnej, która minimalnym kosztem jest w stanie wytworzyć miliony produktów. W całym tym rosnącym dobrobycie jedna rzecz się nie zmienia - ludzie są coraz bogatsi ale ciągle mają dokładnie tyle samo uwagi do podziału i trzeba walczyć o nią coraz skuteczniej (co niekoniecznie musi oznaczać "bardziej agresywnie). W całym łańcuchu czynności, od projektu po finalny zakup rośnie rola reklamy, rosną więc tez przychody z niej. To zjawisko wieszczące dobrobyt, a nie problem. Nie wiem jak jest z logistyką ale stwierdzenie, że pośrednictwo nie jest produktywne jest, hm, mocno naciągane. Rynek potrzebuje różnego rodzaju brokerów, na każdym kroku, inaczej ci nie mogliby zarabiać. Brokerzy są przede wszystkim zdobywcami i sprzedawcami informacji - orientują się kto gdzie i co produkuje oraz kto, gdzie i czego potrzebuje. Następnie używają tej informacji by dopasować do siebie preferencje producentów i odbiorców, za co są odpowiednio wynagradzani. To jest zajęcie jak najbardziej produktywne, usługa czy dobro niedostarczone albo dostarczone w nieodpowiednie miejsce w nieodpowiednim czasie to strata, której można uniknąć właśnie dzięki pośrednikom. Dotyczy to w zasadzie każdego rynku - energii, finansowego, spożywczego. [...] PS. W jaki sposób naszemu krajowi służy dawanie ulg
podatkowych centrom handlowym? Nie wiem (nie czytałem żadnego opracowania na ten temat) ale sam pisałeś, że pieniądze z podatków bywają marnowane. -- MG |
| Slawek Kotynski
|
Posted: 27 Lis 2009 10:38:54 [...]
To co piszesz, to święta prawda, dopóki rozpatrujemy model "idealny". W praktyce interakcja między producetnem a pośrednikiem zależy od tego, kto jest duży, a kto mały. Duży narzuca warunki wielu małym. Wielka, światowa "fabryka" jest w stanie zadbać o to, żeby wydusić z pośrednika maksimum wydajności, minimalnym kosztem. Może też masowo wcisnąć pośrednikom do magazynów jakiś produkt, by następnego dnia ujawnić, że już ma do zaoferowania nowszą, lepszą i tańszą wersję (trochę zalatuje piramidką, prawda?) Drobny producent jest skazany na stanie w kolejce do hurtownika. Nigdy nie jest pewny, czy przetrwa do jutra, godząc się na dyktowane ceny, które hurtownik kalkuluje według swojego obrotu, mając gdzieś koszty producenta[*]. W takiej sytuacji zysk pośrednika nie ma nic wspólnego z wartością jego usługi - jest to po prostu haracz, który wymusza, dzięki pozycji jaką osiągnął na rynku (na przykład dzięki parceli w środku miasta, pod wielki dom towarowy). PS. W jaki sposób naszemu krajowi służy dawanie ulg
podatkowych centrom handlowym? Nie wiem (nie czytałem żadnego opracowania na ten temat) ale sam pisałeś, że pieniądze z podatków bywają marnowane. "Marnowane" to mało powiedziane. To jest dofinansowywanie przez państwo niszczenia drobnej przedsiębiorczości. Wspieranie monopolizacji. [*] Oczywiście do pewnych granic, które wynikają z faktu, że nie chce wykończyć wszystkich drobnych dostawców... dopóki sam nie ma zamiaru zainwestwować w taką samą produkcję. |
| awe
|
Posted: 28 Lis 2009 18:40:29 ale kredyt jest jedną z form "kreacji" pieniądza!!!! jeśli jest mniej kredytuf to jest mniej pieniadza, a wiec i jego wartość rośnie, czyli wszystko staje się droższe, teraz rozumiesz?:O) ------------------ Dobrze kombinujesz ale nie do konca. Strasznie to wszystko pomieszales. Trzeba by dlugo pisac, bo to nie jest takie proste. Ilosc nominalna pieniadza jest ta sama. Jego realna wartosc moze wzrosnac w przypadku spadku cen w odpowiedzi na slabszy popyt ktorego efektem moze byc obnizenie stopnia akcji kredytowej. Stad nie wszystko staje sie drozsze, tylko przewaznie tansze. Drozsze w Twoim rozumieniu - jako pewnie mniej osiagalne. awe |
| awe
|
Posted: 28 Lis 2009 19:04:25 ale kredyt jest jedną z form "kreacji" pieniądza!!!! jeśli jest mniej
kredytuf to jest mniej pieniadza, a wiec i jego wartość rośnie, czyli wszystko staje się droższe, teraz rozumiesz?:O) ------------------ Dobrze kombinujesz ale nie do konca. Strasznie to wszystko pomieszales. Trzeba by dlugo pisac, bo to nie jest takie proste. Ilosc nominalna pieniadza jest ta sama. Jego realna wartosc moze wzrosnac w przypadku spadku cen w odpowiedzi na slabszy popyt ktorego efektem moze byc obnizenie stopnia akcji kredytowej. Stad nie wszystko staje sie drozsze, tylko przewaznie tansze. Drozsze w Twoim rozumieniu - jako pewnie mniej osiagalne. awe ---------- PS: spadek popytu ktorego przyczyna (a nie jak napisalem "efektem") moze byc ograniczenie w bankach akcj ikredytowej. Inaczej efektem ograniczenia akcji kredytowej jest spadek popytu na okreslone dobra. Globalny popyt moze sie jednak utrzymac na tym samym poziomie, bo ludzie przerzuca swoje zakupy na inne dobra nie wymagajace od nich zaciagania kredytu. To tak w znacznym uproszczeniu. Pieniadz to tylko zapis, papier, ale musi stac za nim jakas wartosc. Banki nie kreauja wartosci pieniadza, tylko kreuja pieniadz w oparciu o wartosc. Np wartoscia moze byc rowniez zobowiazanie. Chocby banku centralnego jako gwaranta. Pieniadz sluzy do zaciagania i uwalniania sie z zobowiazan. Kreacja wartosci pieniadza - tylko w takim zakresie kiedy polityka banku centralnego budzi zaufanie i kiedy przeklada sie na wzrost realnej wartosci pieniadza narodowego w stosunku do innych walut. Oczywiscie ta relacja zalezy od wielu czynnikow, chocby od ogolnie rzecz biorac handlu zagrancznego. awe |
| Papa Smurfs
|
Posted: 28 Lis 2009 22:02:19 Órzytkownik "awe" napisał: Dobrze kombinujesz ale nie do konca. Strasznie to wszystko pomieszales.
Trzeba by dlugo pisac, bo to nie jest takie proste. Ilosc nominalna pieniadza jest ta sama. Jego realna wartosc moze wzrosnac w przypadku spadku cen w odpowiedzi na slabszy popyt ktorego efektem moze byc obnizenie stopnia akcji kredytowej. Stad nie wszystko staje sie drozsze, tylko przewaznie tansze. Drozsze w Twoim rozumieniu po pierwsze to nie kombinuję, bo to domena żytkuf, ja myślę:O) natomiast to wszystko jest proste jak drut, jedynie mnogość sposobuf kreacji pieniądza może gmatwać:O) dlaczego twierdzisz że ilość pieniądza jest stała kiedy to nieprawda? pieniądza jest tyle ile się wykreuje, przynajniej obecnie, ale to wcale nie znaczy że tak powinno być:O) Pieniadz to tylko zapis, papier, ale musi stac za nim jakas wartosc.
powinna stać, ale tak obecnie nie jest, kto ci wmówił że jest tak jak powinno być?:O) Banki nie kreauja wartosci pieniadza, tylko kreuja pieniadz w oparciu o
wartosc. o jaką wartość, czego wartość, kto ci tak nagadał, balcerowicz?:O) |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . >> |