| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| =|= wycena nieruchomości warszawa =|= nowoczesne stacje transformatorowe =|= |
| ekonomia / Wladcy pieniadza (bylo: kreacja pieniadza) |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| awe
|
Posted: 1 Gru 2009 19:05:31 Sprawdz sobie definicje wartosci. W skrocie pieniadz ma wartosc wtedy kiedy ktos chce go przyjac w zamian za dobro lub usluge. Twierdzisz ze nie ma wartosci? To czym placisz? Pestkami slonecznika? Balcerowicz kopiowal cudze prace - jego koles Oleksy tak po pijaku twierdzil...wiec ja mu wierze. Jesli papier cie parzy - to inwestujesz np w nieruchomosci. Wszystko na tym swiecie jest oszustwem. Nawet zycie. awe |
| Papa Smurfs
|
Posted: 1 Gru 2009 19:40:20 Órzytkownik "awe" napisał: Sprawdz sobie definicje wartosci. W skrocie pieniadz ma wartosc wtedy
kiedy ktos chce go przyjac w zamian za dobro lub usluge. Twierdzisz ze nie ma wartosci? To czym placisz? Pestkami slonecznika? Balcerowicz kopiowal cudze prace - jego koles Oleksy tak po pijaku twierdzil...wiec ja mu wierze. Jesli papier cie parzy - to inwestujesz np w nieruchomosci. hm... po pierwsze to nie odpowiedziałeś na żadne moje pytanie, czyźby brakowało argumentuf?:O) ten obecny pieniądz nie ma żadnej wartości, bo co niby jest wart kawałek papieru, albo liczba na koncie w kompie bankowym?:O) płacę papierem bo jestem do tego zmuszony przez tak zwane państwo, czyli przez tych co je kontrolują, czyli ci co te papiery drukują:O) podatki MUSISZ płacić w tym papierze, a żeby go zdobyć to znowu musisz robić wieeele dziwnych rzeczy i tak dalej i tak dalej, więc zostałeś zmuszony, więc ktoś tą wartość sztucznie nadał i kontroluje tą wartość przez zmiany ilości tego papieru w obiegu, i nic poza tym nie ma żadnego wpływu na wartość tego papieru, proste a jesnak cię przerasta, czy może nie dopuszczasz do siebie myśli że jesteś ruchany na prawo i lewo?:O) |
| Michał Gancarski
|
Posted: 1 Gru 2009 21:20:20 [...] To co piszesz, to święta prawda, dopóki rozpatrujemy model "idealny". W praktyce interakcja między producetnem a pośrednikiem zależy od tego, kto jest duży, a kto mały. Duży narzuca warunki wielu małym. Wielka, światowa "fabryka" jest w stanie zadbać o to, żeby wydusić z pośrednika maksimum wydajności, minimalnym kosztem. Może też masowo wcisnąć pośrednikom do magazynów jakiś produkt, by następnego dnia ujawnić, że już ma do zaoferowania nowszą, lepszą i tańszą wersję (trochę zalatuje piramidką, prawda?) Drobny producent jest skazany na stanie w kolejce do hurtownika. Nigdy nie jest pewny, czy przetrwa do jutra, godząc się na dyktowane ceny, które hurtownik kalkuluje według swojego obrotu, mając gdzieś koszty producenta[*]. W takiej sytuacji zysk pośrednika nie ma nic wspólnego z wartością jego usługi - jest to po prostu haracz, który wymusza, dzięki pozycji jaką osiągnął na rynku (na przykład dzięki parceli w środku miasta, pod wielki dom towarowy). Zysk pośrednika zawsze jest związany z wartością jego usługi, nawet jeśli jest to podmiot dominujący. Można mówić o zachowaniach monopolistycznych ale jest to problem rozdzielny z kwestią przydatności podmiotów będących pośrednikami. Po pierwsze, nawet jeśli pośrednik zdziera (bo może) to nadal może być tak, że sprzedający i kupujący mimo wszystko mają się dzięki temu lepiej (zawierane są transakcje, które bez pośrednika nie zostałyby zawarte). Po drugie, pośrednik może nie mieć osłabioną pozycję w wyniku umowy pomiędzy producentami dotyczącej wspólnego negocjowania warunków dostaw. Na rynku detalicznym, po stronie odbiorcy, osłoną przed silną pozycją pośrednika może być np. silna pozycja sklepu (sieć supermarketów) w stosunku do pośrednika. PS. W jaki sposób naszemu krajowi służy dawanie ulg
podatkowych centrom handlowym? Nie wiem (nie czytałem żadnego opracowania na ten temat) ale sam pisałeś, że pieniądze z podatków bywają marnowane. "Marnowane" to mało powiedziane. To jest dofinansowywanie przez państwo niszczenia drobnej przedsiębiorczości. Wspieranie monopolizacji. Ale istnieje w takim razie pewna sprzeczność w tym co piszesz. Jeśli pieniądze z podatków są marnowane, to jeśli z kolei ktoś dostaje ulgę podatkową, to pewna część marnotrawstwa nie występuje. Oczywiście, w jakiś sposób mamy tutaj zniekształcony rynek ale przynajmniej pieniądze z niezebranych w wyniku istnienia ulgi podatków nie są marnowane. Co Ty na to? :-) -- MG |
| Piotr [trzykoty]
|
Posted: 1 Gru 2009 22:01:07 tych filmów jest cała masa np: Money as Debt i Money as Debt II i jeszcze
cała masa innych (...) tych faktów nie uczą w żadnej szkole, z uczelniami wyższymi takimi jak SGH włącznie!!!!,
"Money as Debt" daje faktycznie ciekawe spojrzenie, umożliwiając myślowe eksperymentowanie, wyrwanie się z obowiązującego paradygmatu i chwilę refleksji nad sensem obowiązujących prądów ekonomicznych. Ale twierdzenie, że jest tam jakaś tajemna i skrywana wiedza czy ukrywane fakty, o których się nie uczy to totalne nadużycie. O wszystkich mechanizmach związanych z pieniądzem traktują wszystkie poważne książki o ekonomii i wykłady, dokładnie pokazując elementy takie jak mnożnik itp., które są przedtawione w filmie. Tylko nie robią tego w takiej atmosferze grozy. Bądź co bądź, często brakuje rozważań nad systemami alternatywnymi w kanonie wykładu albo też refleksji nad ogólnym sensem współczesnego systemu ekonomicznego. |
| Piotr [trzykoty]
|
Posted: 1 Gru 2009 22:32:48 Órzytkownik "Michał Gancarski" napisał:
Dlaczego uważasz, że pośrednictwo i reklama nie są produktywne?
a co niby produkują?:O) Marketing umożliwia analizę potrzeb klientów, tak aby produkt był bardziej dopasowany. Pośrednik umożliwia zawieranie transakcji, których inaczej by może nie było. Tak, najlepiej, aby tych ogniw kosztochłonnych nie było wcale, było by więcej zasobów do produkowania butów czy kiełbasy. Ale być może są oni niezbędni, aby ten system w ogóle sprawnie działał. Reklama, wiesz... z jednej strony nic materialnego nie produkują, jak się patrzy na produkt jako taki. Ale weź pod uwagę, że żyjemy w takich dziwnych czasach, że ludzie nie kupują auta, aby nim jeździć, nie kupują płaszcza, aby było im ciepło. Przynajmniej nie tylko po to. Dziś definicja produktu jest inna, tak na prawdę klient nie tyle kupuje sam produkt materialny co wyobrażenie o nim. Reklama np. umożliwia wykreowanie właśnie tego, co jak się okazuje dla klienta jest ważne i za co chce na prawdę płacić. Dzięki reklamie jedne produkty są pożądane, a konsument jest dumny z ich posiadania. To daje mu satysfakcję. Bo jak się okazuję o to klientowi chodzi, o uczucie związane z posiadaniem tego produktu, a nie produktem jako takim. I dlatego firmy starają się nie tylko produkować produkty, ale także właśnie związane z nim uczucia. I teraz można powiedzieć, że to jakaś abstrakcja i manipulacja. W zasadzie sprzedaż iluzjii. Tak. A czy poezja, sztuka, gry komputerowe nie są iluzją...? Ale fakt jest taki, że człowiek ma różne potrzeby. Nie tylko zjeść czy ochronić przed zimnem. Potrzeby w stylu wyróżnienie się, prezentacja prestiżu czy identyfikacja z jakąś grupą są tak samo realne jak te potrzeby biologiczne. I na te potrzeby odpowiada właśnie kreacja produktów, nie tylko w sensie materialnym, ale także poszerzonym poprzez marketing. Czy to jest dobre czy złe, ja nie wiem, a ludzie mają i takie i takie potrzeby i tak to sobie działa, starając się ich zaspokoić. |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . >> |