| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| =|= wycena nieruchomości warszawa =|= nowoczesne stacje transformatorowe =|= |
| ekonomia / Po prostu temat |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 41 . 42 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Maciej Szmit
|
Posted: 1 Lis 2001 20:09:58 Tak z ciekawosci, moze mi ktos wytlumaczy, bo - powiem szczerze - nie chce mi sie wertowac prasy fachowej jako, ze cenie sobie moje nerwy: 1. Mam konto w PeKaO SA (na przyklad). Bank zabiera mi 5 PLN miesiecznie za jego prowadzenie (zalozmy) i daje oprocentowanie 0,5% w skali miesiaca (zalozmy). Wplacam 1000 PLN. Po miesicau bank dopisue odsetki - 5 PLN i potraca za prowadzenie rachunku 5 PLN. Od odsetek - jak rozumiem, a mze sie myle - prof. belka zabiera mi 20% czyli 1 zl. Zostaje mi po tej operacji 999 zlotych. Hmmm... A moze sie myle i prowizja bankowa stanowi teraz koszty uzyskania przychodu? 2. Jak wyglada sprawa (podatki) z obrotem wekslowym? -- Maciej Szmit http://szmit.leto.com.pl |
| Robert Pomocki
|
Posted: 5 Lis 2001 23:51:21 Tak z ciekawosci, moze mi ktos wytlumaczy, bo - powiem szczerze - nie chce
mi sie wertowac prasy fachowej jako, ze cenie sobie moje nerwy:
1. Mam konto w PeKaO SA (na przyklad). Bank zabiera mi 5 PLN miesiecznie za jego prowadzenie (zalozmy) i daje oprocentowanie 0,5% w skali miesiaca
(zalozmy). Wplacam 1000 PLN. Po miesicau bank dopisue odsetki - 5 PLN i potraca za
prowadzenie rachunku 5 PLN. Od odsetek - jak rozumiem, a mze sie myle - prof. belka zabiera mi 20% czyli 1 zl. Zostaje mi po tej operacji 999 zlotych.
Hmmm... A moze sie myle i prowizja bankowa stanowi teraz koszty uzyskania przychodu? 2. Jak wyglada sprawa (podatki) z obrotem wekslowym? -- Maciej Szmit http://szmit.leto.com.pl 1. Niestety nie myslisz sie... na ustawe musimy jeszcze poczekac ale nie sadze zeby koszt uzyskania przychodu mial znaczenie ;-) 2. Jezeli chodzi o weksle to nie orientuje sie w temacie aczkolwiek skoro nikt o nich nie mowi to przez dowod nie wprost znaczy ze nic sie nie zmieni :-) -- pozdrawiam |
| Maciej Szmit
|
Posted: 6 Lis 2001 15:00:19 Tak z ciekawosci, moze mi ktos wytlumaczy, bo - powiem szczerze - nie chce mi sie wertowac prasy fachowej jako, ze cenie sobie moje nerwy: 1. Mam konto w PeKaO SA (na przyklad). Bank zabiera mi 5 PLN miesiecznie za jego prowadzenie (zalozmy) i daje oprocentowanie 0,5% w skali miesiaca (zalozmy). Wplacam 1000 PLN. Po miesicau bank dopisue odsetki - 5 PLN i potraca za prowadzenie rachunku 5 PLN. Od odsetek - jak rozumiem, a mze sie myle - prof. belka zabiera mi 20% czyli 1 zl. Zostaje mi po tej operacji 999 zlotych. Hmmm... A moze sie myle i prowizja bankowa stanowi teraz koszty uzyskania przychodu? 2. Jak wyglada sprawa (podatki) z obrotem wekslowym? -- Maciej Szmit http://szmit.leto.com.pl 1. Niestety nie myslisz sie... na ustawe musimy jeszcze poczekac ale nie sadze zeby koszt uzyskania przychodu mial znaczenie ;-) Mozna sie spodziewac, ze banki pobierajace prowizje - a np PeKaO Sa pobiera takowa od RORow (zwanych eurokontem) i to chyba wlasnie gdzies w okolicy 5 PLN/mies...- odczuja najbardziej skutki Pana Belkowych pomyslow 2. Jezeli chodzi o weksle to nie orientuje sie w temacie aczkolwiek skoro nikt o nich nie mowi to przez dowod nie wprost znaczy ze nic sie nie zmieni :-) A to mam pomysl jak obejsc opodatkowanie zyskow z kapitalu: Bank zamiast wyplacac odsetki od kapitalu sprzedaje (tj wystawia) weksle np po 100 zlotych do zrealizowania za rok a teraz sprzedaje je za 95 zlotych (jezeli ktos skorzysta i zarobi niech mi odpali jakis procent za pomysl ;-)) Pozdrowiania Maciej |
| Maciej Szmit
|
Posted: 28 Lis 2001 18:34:50 "Maciej Szmit"
Teoria cyklu koniunkturalnego i zabawa w ich tlumienie to keynesizm. Dziwne. Przecież właśnie kolejny raz przekonujemy się organoleptycznie, że cykl istnieje. Tylko w górnych fazach cyklu można sobie wyobrażać, że to się więcej nie powtórzy. Przekonujemy sie po raz kolejny, ze reczne majstrowanie przy gospodarce daje kiepskie efekty, niezaleznie od tego czy majstruje prof. Balcerowicz czy dr Bauc. Nie chcialbym byc czarnowidzem, ale nie za dlugo przekonamy sie, ze osoba prof. Belki nie zmieni tego spostrzezenia (choc chcialbym byc patiota lokalnym wydzialu, ktory konczylem...). Nie wiem, czy Pan pamieta, kiedy piec juz bez mala lat temu prof. Balcerowicz w expose zapowiadal, ze zamierza gospodarke schlodzic. Trzeba przyznac, ze Mu sie to znakomicie udalo (jak zwykle osiagnal to droga prostych metod, akurat w tym wypadku: wysokich podatkow), pozniej kiedy UW wycofalo sie z rzadu dr Bauc pod swiatlym kierunkiem prof. Buzka konsekwentnie realizowal analogiczna polityke (na wielki plus dra Bauca nalezy policzyc to, ze uczciwie pokazal, do czego to moze prowadzic i ze nie opowiadal o zmniejszeniu podatkow tuz przed ich podwyzszeniem, co bylo ulubiona zabawa prof. Balcerowicza, za te uczciwosc zreszta wylecial z rzadu...) podatkowe", bo ktos nie dopilnowal brzmienia tresci umowy. Celem
panstwa nie jest ani maksymalizacja wplywow do budzetu ani minimalizacja wahan w gospodarce. Jeśli rzeki regularnie wylewają, państwo może regulować system rzeczny. Czemu nie może regulować katastrof ekonomicznych? IMO to wszystko mieści się w kategorii "klęska żywiołowa". Inna sprawa, że dotąd tego dobrze nie umiemy. Poruszyl Pan poprzednim postem dosc ciekawy temat. Mianowicie: co nalezaloby zaproponowac polskiej gospodarce nie bedac keynesista. Bo metody rodzimych "keynesitow" (czestio z marksistowskim rodowodem, jak chocby wspomniany wyzej profesor B.) to - zeby utrzymac Panska poetyke - regulowanie powodzi przez poglebianie koryta rzeki droga wybuchow atomowych albo driga wydawania rozporzadzen, ze rzekom zabrania sie plynac po polnocy... Zatem, co bym zrobil, gdybym byl ministrem ;-) Gleboko wierzac w niemozliwosc naprawienia gospodarki (a rownie gleboko wierzac w mozliwosc jej popsucia) za pomoca manipulacji papierowym pieniadzem przede wszystkim staralbym sie zmniejszyc budzet. Zwracam uwage, ze obecny kryzys to nie kryzys sticte gospodarczy ani kleska zywiolowa (w koncu krowy sie ciela tak samo jak piec lat temu, rowniez trzesienia ziemi ostatnio nie zanotowano) a kryzys finansowy i to jednej - panstwowej - sfery finansow. Oczywiscie szukalbym oszczednosci po stronie wydatkow: w pierwszym rzedzie zamrozilbym skladki, ktore placimyUnii Europejskiej (zdaje sie cos kolo 3 mld rocznie - trudno, sorry, nie stac nas chwilowo, celem panstwa jest w pierwszym rzedzie dobro jego obywateli a nie organizacji miedzynarodowych) tudziez innych swiatlych organizacji typu ONZ (z tym zalegaja nawet USA wiec chyba nie musimy sie bac, ze nam to zaszkodzi w oczach opiniii miedzynarodowej, zreszta niech sie nasi negocjatorzy czyms wykarza, moze nie udaloby sie zalatwic calosci, ale nawet miliard piechota nie chodzi). Po wtore postaralbym sie o maksymalne uproszczenie zasad podejmowania dzialanosci gospodarzxcej dla osob fizycznych i malych firm (obecnie jest to potworna biurokracja z comiesiecznymi ZUSami, PITami jakimis REGONami, NIPami i kupa innych papierow, nie mowie juz o ostatnich utrudnieniach ksiegowych dla spolek cywilnych). Wprowadzilbym (nie ja, ale sejm, zakladam, ze bylbym lubianym ministrem w wiekszosciowym rzadzie ;-)) ustawe o dzialalnosci gospodarczej, ktra precyzowalaby, ze firma - powiedzmy - o obrocie ponizej 100 tys zl rocznie i majatku trwalym o wartosci ponizej 10 tys zlotych, nie zatrudniajaca pracownikow najemnych (czyli dzialalnosc jednosobowa lub spolka cywilna) objeta jest niskim zryczaltowanym podatkiem (powiedzmy: 500 zl miesiecznie), a do rozpoczecia dzialanosci tego rodzaju konieczne jest jedynie zgloszenie jej do lokalnego urzedu administracji panstwowej (ze znaczkiem skarbowym za powiedzmy 100 zl). Kwestia skladek ZUSowskich jest kwestia dobrowolnego ich placenia lub nieplacenia przez wspolnikow/osobe prowadzaca dzialalnosc, przy czym oczywiscie jezeli taka osoba nie placi, to nie ma zaliczanego okresu skladkowego, no i osoba prowadzaca tego rodzaju dzialalnosc nie moze liczyc na zadne zasilki dla bezrobotnych itp. Obrot bylby wykazywany na podstawie ksiazki przychodow i rozchodow. Jak sadze takie rozwiazanie z jednej strony podzialaloby aktywizujaco na osoby, ktore moglyby sie zajac drobna przedsiebiorczoscia (w rodzaju: dostarczanie przesylek kurierskich rowerem w duzym miescie, korepetycje albo mycie szyb) a z drugiej nie niosloby zagrozenia, ze uciekna w ten "sektor" duze firmy (w koncu kto udzieli kredytu albo zawrze powazna umowe z firma z majatkiem w postaci roweru albo paczki plynu do mycia okien albo kto bedzie sie bawil w duza firme, w ktorej nie mozna odliczyc sobie od podatkow np amortyzacji samochodu?). Z trzeciej strony na pewno tego rodzaju rozwiazanie pozwololioby nieco zlikwidowac bezrobocie (dzis otwarcie firmy jest bez sensu, jezeli nie jestesmy przekonani, ze mamy zapewniony obrot rzedu 10 tys zl miesiecznie - przy zysku powiedzmy 20%-30%, a to jest zle. Podstawa gospodarki rynkowej powinny byc male "przedsiebiorstwa" rodzinne czy jednoosobowe, poczawszy od przslowiowego studenta, ktory utrzymuje sie z dawania korepetycji, teraz zreszta tak tez jest, tlko, ze dzieje sie to w szarej strefie, niski ryczalt podatkowy pozwolilby uzyskac cos z tego dla budzetu). Uff.. po kolejne (po wstrzymaniu skladek na organizacje miedzynarodowe i uproszczeniu zasad dzialanosci malych firm) cialbym niemilosiernie wydatki na organa administracji panstwowej i samorzadowej (po co wojewodzie zespol prasowy, jezeli juz musi niech ma jednego rzecznika, po co osobny rzecznik praw dzicka i osobny praw obywatelskich, po co kasy chorych etc., tu akurat zapowiedzi obecnego premiera wygladaja niezle). Rzecz nastepna to zmiana ustaw prywatyzacyjnych, tak, aby umozliwily one sprzedaz przedsiebiorstw w drodze jawnego przetargu (z licytacji). Obecny sposob jest wysoce korupcjogenny (jezeli juz przy tym jestesmy, to nalezaloby przejrzec dokumenty juz sprywatyzowanych firm i wszedzie tam, gdzie sprawa wyglada podejrzanie - szybko i zdecydowanie zastosowac przepisy prawa - z zabezpieczniem majatku wlacznie). Zeby pozbyc sie potwornego garbu ZUSu nalezaloby zabezpieczyc znaczna czesc wplywow ze sprzedazy na potrzeby emerytow (ale nie wrzuciwszy to w obecny worek bez dna, ale ulokowawszy w solidnym banku - nie krajowym... na solidny procent...). Zreszta cala reforme emerytalna nalezaloby przeprowadzic jeszcze raz i porzadnie (korzystajac ze wzorcow chilijskich na przyklad ale nie w sferze werbalnej tylko merytorycznej, tj uzalezniwszy np czas pracy od wysokosci wplacanych skladek - kto chce placi dwa razy wiecej i pracuuje dwa razy krocej, kto chce w momencie przesjacia na emeryture odbiera swoje skapitalizowane skladki z "II filaru" jednorazowo a dostaje tylko emeryture minimalna - tak to wygl;ada w Chile, byl na ten temat wydany jakis zeszt przez Centrum im Adama Smitha - polecam szczerze). Zdajac sobie sprawe z niemozliwosci natychmiastowego pozbycia sie bezrobocie staralbym sie podejmowac takie kroki, zeby dotknelo ono tych, ktorzy - nawet pracujac - nie wytwarzaja dochodu narodowego (np tworcow okulnikow i rozporzadzen) a nie tych, ktorzy ow majatek w jakiejkolwiek mierze tworza (w koncu lepiej jesc marchewki i jezdzic syrenka niz zyc w z talonow z opieki spolecznej ale za to miec odpowiednie ustawy o przeciwdzialaniu bezrobociu i tlumy urzednikow "pochylajacych sie z troska"). Daloby sie to nawet ladnie nazwac: restrukturyzacja bezrobocia. Slowem: mniej biurokracji (krajowej i zagranicznej), latwiejsze podejmowanie dzialanosci gospodarczej, szybkie i uczciwe prywatyzacje z licytacji z zabezpieczniem wplywow na emerytow, rozliczenie rozlicznych afer prywatyzacyjnych. Dalej, oczywiscie: mniej podatkow :-) W szczegolnosci mniejsze podatki w dziedzinach, ktore dotycza podstawowych potrzeb, ze sie tak wyraze "fizycznych": mieszkania i jedzenia. Hanba jest, ze mamy w Polsce w XXI wieku jakies dzieci wymagajace dozywiania, a jednoczesnie kilkaset tysiecy ha ziemii lezacych odlogiem. Hanba jest, ze w "wolnej" gospodarce buduje sie mniej mieszkan niz "za pierwszej komuny". Osobiscie zamiast ambicji "europejskich" mialbym ambicje, zeby kazdy Polak mieszkal we wlasnym domu i codziennie chodzil spac najedzony (dom nie musi byc z basenem, a na kolacje nie musi byc codziennie kawior z szampanem). Oczywiscie najlepszym sposobem, zeby to zapewnic jest uwolnienie (od ucisku fiskalnego) produkcji zywnosci i budownictwa. Pomysl 22%VAT na artykuly budowlane to dzialanie na szkode panstwa (bo dziala na szkode panstwa kto zubaza jego mieszkancow!). Dalej: szukalbym oszczednosci... na kolei (!) zdaje sie, ze poprzedniego prezesa PKP prokuratura podejrzewala o zmarnotrawienie 6 mld (sic!) zlotych (chyba, ze sie w telewizji pomylili). Nie wiem, jak sie sprawa skonczyla, ale jezeli byly to rzeczywioscie takie pieniadze to nalezalo temu facetowi zaraz pomianowaniu (i calej jego rodzinie) kupic dom z basenem na Hawajach, zafundowac dozywotnia rente w wyskosci pieciu srednich krajowych (w USA) i zabronic wjazdu do Polski. Bylyby mniejsze straty. Ostatnie oddluzenie kolei to zdaje sie 8 mld zlotych, czyli cos kolo 10% "mniemanej dziury Bauca". Poza tym podobno kolei nic sie nie oplaca (w szczegolnosci przejazdy osobowe). To po co to utrzymywac? Autobus dojedzie do kazdej dziury, autobusowi sie oplaca zabierac chocby i dziesieciu pasazerow (pociag na 10 osob nie moze byc oplacalny), autobus wreszcie moze byc prywatny, a w najgorszym razie moge sie skrzyknac z sasiadami i kupic auto na szesc osob. Teraz tego nie zrobic bo mam nieuczciwa (dumping) konkurencje PKP. Polska jest na tyle malym krajem, ze przejazd autobusem nie jest wyczerpujacy (wyjawszy moze droge Ustrzyki Gorne - Szczecin i podobne, choc jechalem autobusem np z Lodzi do Paryza czy do Frankfurtu n. Menem i zyje) po co wiec utrzymywac nierentowne pociagi. Znowu: nawet glupie dwa-trzy miliardy rocznie to calkiem niezly wynik. Podsumowujac (bo zrobil sie dlugi i nieskladny tekst) - Postawilbym na drobna przedsiebiorczosc (ulatwiajac jej powstawanie i zmniejszajac obciazenia fiskalne) - Za priorytety polityki gospodarczej uznalbym: a. prywatyzacje wprowadzajac jawne przetargi prywatyzacyjne i rozliczajac "prywatyzacje aferalna" b. zalatwienie raz na zawsze sprawy rent i emerytur (najleopiej model chilijski ale bez obligacji ale finansujac caly proces przychodami z prywatyzacji) c. zapewnienie godnych warunkow zycia dla obywateli (rolnictwo, przetworstwo zywnosci i mieszkalnictwo) zmniejszajac obciazenia fiskalne w wymienionych dziedzinach - Oszczednosci szukalbym w wydatkach na organizacje miedzynarodowe, zmniejszeniu biurokracji (rowniez lokalnej), restrukturyzacji transportu (koleje) - wplywow szukalbym w prywatyzacji i zryczaltowanym podatku od malych firm, ktore dotychczas dzialaaj w szarej strefie (maly zysk, duzy obrot) Jest jeszcze szereg kwestii szczegolowych, ktore w obecnym wykonaniu wolaja o pomste do nieba (np szkolnictwo wyzsze, przemysl samochodowy, przemysl lekki_ etc., ale to temat na osobne watki. W kazdym razie sadze, ze droga do wyjscia z obecnego kryzysu (FINANSOW PANSTWA a nie GOSPODARKI przypominam) jest zmniejszenie rozmiarow budzetu (i w ogole panstwowego udzialu w gospodarce) a nie postepiowanie dokladnie odwrotnie. W koncu w panstwie idealnie "liberalnym" kryzysem finansow panstwa przejmuje sie np sprzataczka w gabinecioe premiera, ktora boi sie o pensje, a juz przedsiebiorcy maja inne zmartwienia... Im mniejsze te "panstwowe finanse" tym mniejsze efekty bledow popelnionych przez kolejnych politykow. -- Maciej Szmit http://szmit.leto.com.pl |
| c l a
|
Posted: 27 Sty 2002 09:26:07 Cześć! Szukam strony, na której byłaby porównana oferta banków dla klientów indywidualnych. Szukałem po sieci, ale jakoś nic konkretnego i aktualnego nie znalazłem. |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 41 . 42 . >> |